Japoński jazz wraca na winyl. J-DIGS przypomina sześć albumów od „Variation” po „The Word”

przez Jazz Portal

Japońska scena jazzowa lat 60. i 70. była znacznie bardziej różnorodna, niż sugeruje jej dzisiejszy wizerunek oparty na kilku kolekcjonerskich klasykach. Obok eleganckiego jazzu klubowego rozwijały się free jazz, jazz-rock, eksperymentalna pianistyka, fusion i instrumentalna muzyka elektroniczna. Sześć albumów z katalogu Nippon Columbia, wznowionych 3 listopada 2026 roku w ramach projektu J-DIGS, przypomina o tej niezwykłej różnorodności. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Variation Hiroshiego Suzukiego i Masahiko Togashiego — płyta z 1969 roku, na której spotkały się dwie bardzo różne osobowości japońskiego jazzu.

J-DIGS — odkrywanie archiwum na nowo

Japońskie archiwa jazzowe od lat są źródłem fascynujących odkryć dla kolekcjonerów i miłośników muzyki improwizowanej. Wiele nagrań powstałych w latach 60. i 70. przez długi czas pozostawało poza szerokim obiegiem międzynarodowym. Niektóre zdobywały popularność dopiero po latach, dzięki wznowieniom, kompilacjom i zainteresowaniu kolekcjonerów z Europy oraz Stanów Zjednoczonych.

Projekt J-DIGS jest próbą przypomnienia wybranych nagrań z katalogu Nippon Columbia i przedstawienia ich odbiorcom poza Japonią. Najnowsza seria obejmuje sześć albumów wydanych pierwotnie w latach 1968–1981. Wszystkie ukazały się 3 listopada 2026 roku pod marką NIPPONOPHONE. Wydawca przygotował rozkładane okładki i nowe noty w dwóch językach — japońskim oraz angielskim. Z wyjątkiem Alpha Ray pozostałe tytuły otrzymały kolorowe, przezroczyste winyle.

Nie jest to jednorodny zestaw. Obok nagrań mocno zakorzenionych w jazzie pojawiają się tu jazz-funk, fusion, crossover i muzyka elektroniczna. Właśnie ta rozpiętość jest jego największą zaletą.

„Variation” — spotkanie dwóch światów

Centralnym punktem serii jest Variation — album sygnowany przez Hiroshi Suzuki = Masahiko Togashi Quintet, pierwotnie wydany 10 maja 1969 roku.

Hiroshi Suzuki był cenionym puzonistą, którego można było usłyszeć na wielu sesjach japońskiej sceny. Z kolei Masahiko Togashi należał do najważniejszych perkusistów swojego pokolenia. Interesował się zarówno nowoczesnym jazzem, jak i coraz śmielszymi formami free jazzu. Ich spotkanie zaowocowało nagraniem, w którym tradycyjne jazzowe instrumentarium stało się punktem wyjścia do bardziej nieprzewidywalnych poszukiwań.

W kwintecie znaleźli się także pianista Yuji Ohno, basista Jun Suzuki i trębacz Tetsuo Fushimi. Sesje odbyły się 20 stycznia i 3 lutego 1969 roku. Album zawiera pięć kompozycji: „Castle Cats”, „Variation”, „Suzu No Uta”, „Alfie” i „Passion”.

Najbardziej intrygujące jest zestawienie różnych sposobów myślenia o jazzie. „Castle Cats” porusza się pomiędzy jazz-rockiem a free jazzem. „Suzu No Uta” tworzy zupełnie inną atmosferę — dźwięki dzwonków stają się tłem dla melodyjnej, subtelnej partii fortepianu Yuji Ohno. W „Passion” muzycy grają znacznie bardziej bezpośrednio, a instrumentalne dialogi stają się ostrzejsze i bardziej intensywne.

Nippon Columbia przedstawia Variation jako jedno z przełomowych nagrań, które przyczyniły się do zmiany japońskiej sceny jazzowej. W materiałach wydawcy pojawia się nawet teza, że był to pierwszy japoński album dokumentujący nowy jazz i free jazz. To mocne twierdzenie historyczne — warto traktować je jako stanowisko wydawcy, dopóki nie zostanie skonfrontowane z szerszą historią japońskich nagrań awangardowych. Nie zmienia to jednak znaczenia samego spotkania Suzukiego i Togashiego.

Norio Maeda — fortepian poza tradycyjnym brzmieniem

Drugim ważnym punktem zestawu jest Alpha Ray Norio Maeda Trio. Album nagrano 3 października 1968 roku, a jego pierwotna edycja ukazała się w lutym 1969 roku. W składzie znaleźli się pianista Norio Maeda, basista Tatsuo Takimoto i perkusista Takeshi Inomata.

Maeda był znany przede wszystkim jako aranżer i kompozytor, ale Alpha Ray pokazuje go w roli pianisty, który nie zamierza ograniczać się do klasycznej formuły jazzowego tria. W nagraniach pojawiają się elementy prepared piano, a według materiałów wydawcy podczas sesji umieszczono aż siedem mikrofonów wewnątrz fortepianu, by uzyskać nietypowe brzmienia.

To szczegół, który dobrze pokazuje atmosferę epoki. Japońscy muzycy nie tylko przyswajali amerykańskie wzorce, ale coraz częściej traktowali instrument jako materiał do eksperymentu. Alpha Ray łączy uporządkowaną melodykę z ciekawością brzmieniową, która wykracza poza tradycyjne rozumienie fortepianowego tria.

Kiyoshi Sugimoto — jazz-funk, groove i amerykańskie inspiracje

Wznowienia obejmują również dwa albumy gitarzysty Kiyoshiego Sugimoto: Our Time z 1975 roku i One More z 1981 roku.

Pierwszy z nich powstał po około rocznym pobycie muzyka w Stanach Zjednoczonych. To nagranie zanurzone w jazz-funkowym klimacie, z mocną sekcją rytmiczną i partiami instrumentów klawiszowych. Wśród muzyków pojawiają się m.in. perkusiści Shuichi Murakami, Motohiko Hino i Akira Ishikawa, a także klawiszowiec Hiromasa Suzuki. Różne konfiguracje rytmiczne nadają poszczególnym utworom odmienny charakter.

One More przenosi tę historię w kolejną dekadę. Do sesji Sugimoto zaprosił amerykańskich muzyków: basistę Marcusa Millera, perkusistę Omara Hakima i pianistę Warrena Bernhardta. Miller miał wówczas 21 lat. To ciekawy dokument spotkania japońskiego gitarzysty z muzykami, którzy w kolejnych latach stali się ważnymi postaciami amerykańskiego fusion i współczesnego jazzu.

Hiromasa Suzuki — przed erą fusion

High-Flying Hiromasy Suzukiego pochodzi z 1976 roku. To album z pogranicza jazzu, crossoveru i wczesnego fusion, na którym kompozytor i klawiszowiec zgromadził rozbudowany skład muzyków.

W nagraniach uczestniczyli m.in. saksofonista Jiro Inagaki, gitarzyści Kiyoshi Sugimoto, Fujimaru Yoshino i Masayoshi Takanaka, basista Akira Okazawa oraz perkusista Shuichi Murakami, znany jako Ponta. Obok fortepianu pojawiają się syntezatory, instrumenty dęte i rozbudowane partie gitarowe.

To przykład japońskiego jazzu, który nie zamierzał wybierać między tradycją a nowoczesnością. Zamiast tego wykorzystywał nowe instrumenty i techniki produkcji, tworząc muzykę pełną energii, ale zachowującą jazzową swobodę.

Shigeo Sekito — album, który dotarł do nowego pokolenia

Najbardziej nieoczywistą pozycją w zestawie jest Special Sound Series Vol.2: The Word Shigeo Sekito z 1975 roku. To muzyka oparta na brzmieniu elektronicznych instrumentów klawiszowych i elektone’u, wykraczająca poza tradycyjny jazz.

Szczególną popularność zdobył utwór „The Word II”. Jego fragmenty zostały wykorzystane przez Maca DeMarco w „Chamber of Reflection” oraz przez duet Huncho Jack, tworzony przez Travisa Scotta i Quavo, w utworze „How U Feel”. Dzięki temu nagranie z japońskiego archiwum lat 70. znalazło się w zupełnie nowym obiegu kulturowym — od muzyki elektronicznej po hip-hop.

To również dowód, że archiwalne nagrania nie muszą żyć wyłącznie wśród kolekcjonerów. Czasem ich drugie życie zaczyna się dopiero wtedy, gdy odkryje je artysta z zupełnie innego pokolenia.

Sześć płyt, jedna historia różnorodności

Seria J-DIGS nie opowiada jednej historii o japońskim jazzie. Raczej pokazuje, jak wiele różnych kierunków rozwijało się równolegle: od eksperymentów z formą i brzmieniem w Variation i Alpha Ray, przez funkową energię Kiyoshiego Sugimoto, po crossover Hiromasy Suzukiego i elektroniczne pejzaże Shigeo Sekito.

Warto zwrócić uwagę, że nie wszystkie te nagrania są jazzem w ścisłym sensie. I właśnie dlatego zestaw jest ciekawy. Pokazuje szerszy krajobraz japońskiej muzyki instrumentalnej, która czerpała z jazzu, rocka, elektroniki i eksperymentu.

Dla słuchaczy zainteresowanych japońską sceną to dobry punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Dla kolekcjonerów — okazja do przypomnienia sobie kilku ważnych tytułów w nowych edycjach. A dla tych, którzy dopiero zaczynają poznawać ten repertuar, sześć albumów J-DIGS może stać się małą mapą muzycznych odkryć.

Najbardziej polecam zacząć od „Variation”. To właśnie na tej płycie spotkanie dwóch silnych osobowości — Hiroshiego Suzukiego i Masahiko Togashiego — pokazuje, jak odważny i niejednoznaczny potrafił być japoński jazz pod koniec lat sześćdziesiątych.

Posłuchaj „Variation”

Podobne wpisy