Jeden dzień nagrań zachwyca od 70 lat: Ella i Louis.

przez abcx

„Ella and Louis” to klasyczny album Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga, nagrany 16 sierpnia 1956 roku i wydany przez Verve. Jedenaście standardów, wśród nich „Cheek to Cheek”, „Moonlight in Vermont” i „The Nearness of You”, tworzy intymny portret duetu, który zachwyca swobodą i wzajemnym wyczuciem. Przejrzysty głos Fitzgerald spotyka się z chropowatym śpiewem oraz trąbką Armstronga, a towarzyszą im Oscar Peterson, Herb Ellis, Ray Brown i Buddy Rich. Wskazana edycja winylowa należy do serii Acoustic Sounds i została opisana przez wydawcę jako wznowienie na 180-gramowym winylu, przygotowane z taśm analogowych. To znakomita propozycja dla miłośników wokalnego jazzu i osób rozpoczynających przygodę z tym gatunkiem. [1, 10]

Ella and Louis i historia spotkania dwóch wielkich głosów

Szesnastego sierpnia 1956 roku Ella Fitzgerald i Louis Armstrong weszli do Capitol Studios w Hollywood. Mieli nagrać wspólną płytę dla Normana Granza. Powstało jedenaście utworów, które siedemdziesiąt lat później wciąż należą do najbardziej rozpoznawalnych nagrań wokalnego jazzu. „Ella and Louis” przyciąga ciepłem, lecz pod tą łatwością kryje się mistrzowskie operowanie rytmem, tekstem i ciszą. Przejrzysty głos Fitzgerald spotyka się z szorstkim śpiewem Armstronga. Oboje nadają doskonale znanym piosenkom osobisty ton. [1]

jazz fitzgerrald

Zanim spotkali się przy mikrofonie

Armstrong przychodził do tej współpracy jako muzyk, który współtworzył podstawy jazzowej improwizacji. Urodzony w 1901 roku w Nowym Orleanie, w latach dwudziestych nagrywał z zespołami Hot Five i Hot Seven. Jego solówki pomagały przenieść uwagę słuchaczy na indywidualną wypowiedź instrumentalisty. Równie istotny okazał się rytmicznie swobodny śpiew, mocno związany z frazowaniem trąbki. [2]

Fitzgerald, młodsza o szesnaście lat, zdobywała pozycję w epoce wielkich orkiestr swingowych. Jako siedemnastolatka wystąpiła w konkursie amatorów w Apollo Theater. Później dołączyła do zespołu Chicka Webba, a w 1938 roku odniosła sukces dzięki „A-Tisket, A-Tasket”. Po śmierci lidera stanęła na czele orkiestry. Rozwinęła także scat, czyli improwizowany śpiew sylabami, traktując głos ze swobodą instrumentalistki. [3]

Udokumentowany początek ich współpracy nagraniowej przypada na styczeń 1946 roku. Producent Milt Gabler połączył wówczas artystów w studiu Decca. Nagrali „You Won’t Be Satisfied (Until You Break My Heart)” oraz „The Frim Fram Sauce”. Oboje byli już uznanymi wykonawcami związanymi z wytwórnią. Tę sesję można wskazać jako początek duetu na płytach, choć nie ustala ona daty pierwszego osobistego spotkania.

Kolejne wspólne single, wśród nich „Dream a Little Dream of Me”, potwierdzały, że ich głosy dobrze współpracują. Kiedy dekadę później Granz zaproponował cały album, sięgał po sprawdzoną relację artystyczną. Kameralna formuła „Ella and Louis” dawała obojgu więcej przestrzeni na niuanse. [4]

Ameryka roku 1956

Muzyczny krajobraz zmieniał się gwałtownie. Elvis Presley zdobywał masową publiczność z „Heartbreak Hotel”, a rock and roll przyciągał młodych słuchaczy. W jazzie Miles Davis pracował z kwintetem, w którym grał John Coltrane; sesje dla Prestige z 1956 roku przyniosły materiał na kilka klasycznych albumów. Poszukiwania nowych brzmień szły w parze z dalszym życiem standardów, interpretowanych przez kolejne pokolenia. [5, 6]

Był to również czas walki o prawa obywatelskie. W Montgomery trwał bojkot autobusów rozpoczęty po aresztowaniu Rosy Parks w grudniu 1955 roku. Segregacja rasowa wpływała na codzienne życie, także na warunki podróży i pracy czarnych artystów. Sukces płytowy nie gwarantował równego traktowania poza sceną. Przywołując elegancję ówczesnego jazzu, trzeba pamiętać o rzeczywistości, w której powstawał. [7]

Norman Granz zdecydowanie sprzeciwiał się dyskryminacji swoich muzyków w hotelach, restauracjach i salach koncertowych. W 1956 roku powołał Verve, a Fitzgerald rozpoczęła dla tej wytwórni słynny cykl Song Books, interpretując repertuar Cole’a Portera. Wspólny album z Armstrongiem wpisywał się w ten sam kierunek: skupienie uwagi na wybitnych wykonawcach i wartości amerykańskiej piosenki. [4, 8]

Jeden dzień w Hollywood

Wieczorem 15 sierpnia Fitzgerald i Armstrong wystąpili w Hollywood Bowl. Następnego dnia spotkali się na sesji „Ella and Louis”. Cały materiał zarejestrowano 16 sierpnia, choć jednodniowa sesja nie oznacza, że każdy utwór powstał od razu. Dyskografia dokumentuje kolejne podejścia do części piosenek. Za wrażeniem naturalności stała zwyczajna praca studyjna, umiejętność poprawiania szczegółów. [9]

Przy fortepianie zasiadł Oscar Peterson, na gitarze grał Herb Ellis, na kontrabasie Ray Brown, a na perkusji Buddy Rich. Siłą nagrania jest właśnie wyczucie proporcji. Fortepian wypełnia przerwy między zdaniami, gitara delikatnie zaznacza puls, a kontrabas i perkusja utrzymują ruch muzyki. Wokaliści mogą swobodnie prowadzić frazę, mając pod sobą pewne oparcie. [1]

Ray Brown wnosił do spotkania także wspólną historię z Fitzgerald. Był jej byłym mężem; po rozstaniu pozostali w przyjaznych stosunkach. Ten szczegół pokazuje, jak mocno przeplatały się w jazzowym środowisku relacje osobiste i zawodowe. Muzyków łączyły lata pracy i znajomość wzajemnych upodobań. [8]

Armstrong występował w podwójnej roli. Gdy odkładał śpiew i sięgał po trąbkę, zachowywał rozpoznawalny sposób budowania wypowiedzi. Dźwięki miały wyraźny początek, własny ciężar i miejsce w opowieści. Nie potrzebował długiej serii nut, aby zmienić temperaturę utworu. Fitzgerald równie celnie dysponowała środkami. Jej techniczna sprawność pozwalała utrzymać naturalność nawet tam, gdzie melodia wymagała dużej precyzji.

Jedenaście piosenek i wiele odcieni bliskości

Otwierające płytę „Can’t We Be Friends?” pokazuje znaczenie wzajemnego reagowania. Sens rodzi się z interpretacji kolejnych zdań i spotkania dwóch temperamentów. Fitzgerald nadaje melodii lekkość, Armstrong wnosi charakterystyczną bezpośredniość. Tekst zaczyna przypominać żywą rozmowę. Wspólnego języka szukają w sposobie opowiadania, dzięki czemu różnica barw staje się atutem.

W „Isn’t This a Lovely Day?” oraz „Cheek to Cheek” spotykają się z repertuarem Irvinga Berlina. Jego melodie mają taneczną elegancję, którą duet zachowuje bez usztywniania rytmu. „Cheek to Cheek” szczególnie dobrze pokazuje ich wyczucie swingu. Przyjemność słuchania bierze się z małych przesunięć, oddechów i akcentów. Wykonanie daje poczucie swobody, choć muzycy uważnie pilnują przebiegu piosenki. [12]

Inny rodzaj skupienia przynosi „Moonlight in Vermont”. Ważna jest przestrzeń wokół głosu Fitzgerald i sposób, w jaki instrumenty podtrzymują spokojny nastrój. „Tenderly” pozwala wsłuchać się w łagodne prowadzenie melodii, a „The Nearness of You” wydobywa intymność śpiewu. Powolne tempo odsłania jakość frazowania. Każde przedłużenie dźwięku musi znaleźć uzasadnienie, każda pauza pozostaje słyszalna.

Są także „They Can’t Take That Away from Me” i „A Foggy Day” George’a i Iry Gershwinów, a obok nich „Under a Blanket of Blue” oraz „Stars Fell on Alabama”. Repertuar układa się w spójny wieczór, ale piosenki zachowują odrębny charakter. Warto słuchać zmieniających się proporcji między czułością, pogodą i humorem. Porozumienie artystów polega na pozostawianiu miejsca dla partnera. [1, 12]

Sukces i dalszy ciąg współpracy

Album trafił do publiczności jesienią 1956 roku i szybko odniósł sukces. „Down Beat” przyznał mu pięć gwiazdek, a w listopadzie płyta znalazła się na szczycie jazzowego zestawienia „Billboardu”. W 1957 roku powstał „Ella and Louis Again”. Kolejnym wspólnym przedsięwzięciem było „Porgy and Bess”, sięgające po muzykę Gershwina w bardziej rozbudowanej oprawie. Pierwszy album zachował jednak szczególny urok niewielkiego zespołu i bliskiego kontaktu między wykonawcami. [4]

Winylowe wznowienie z serii Acoustic Sounds ponownie kieruje uwagę na ten repertuar. Według Verve przygotowano je z taśm analogowych i wydano na 180-gramowej płycie. Muzyka pochodzi z 1956 roku, niezależnie od daty reedycji. Format zachęca do wysłuchania całej strony, z kolejnością utworów i chwilą przerwy przy odwracaniu krążka. [10]

Ostatni powrót do April in Paris

Historia albumu ma poruszający epilog. Louis Armstrong lubił słuchać płyt w swoim domu w nowojorskiej dzielnicy Queens i kopiować je na taśmy. Jak opisuje Ricky Riccardi z Louis Armstrong House Museum, 5 lipca 1971 roku na ostatnią przygotowaną przez muzyka taśmę trafiło również „Ella and Louis”. Jej końcowym utworem było „April in Paris”, zamykające także oryginalny album. Armstrong zmarł nad ranem następnego dnia. [11]

Ten powrót pozwala spojrzeć na płytę bardziej osobiście. Nagranie, które stało się jazzowym klasykiem, pozostało częścią prywatnego świata jednego z twórców. Wciąż można w nim usłyszeć radość wspólnego grania i uważność wobec drugiego głosu, od pierwszych fraz „Can’t We Be Friends?” po zakończenie „April in Paris”.

Źródła

  1. uDiscover Music — Louis Armstrong & Ella Fitzgerald — Ella And Louis (1956)
  2. Louis Armstrong House Museum — Biography
  3. National Endowment for the Arts — Ella Fitzgerald
  4. Verve/UMe — komunikat o Cheek To Cheek i historii współpracy, 16.10.2017
  5. Elvis Presley Official Site — Heartbreak Hotel
  6. Miles Davis Official Site — Relaxin’ With The Miles Davis Quintet
  7. National Park Service — Quote from Montgomery Bus Boycott Speech
  8. Ella Fitzgerald — oficjalna biografia
  9. Ricky Riccardi — Moonlight In Vermont, 12.08.2008
  10. Verve — Ella & Louis, Acoustic Sounds Series LP
  11. Louis Armstrong House Museum — The Story of Louis Armstrong’s Final Tape
  12. MusicBrainz — Ella & Louis, autorzy utworów i skład sesji

Podobne wpisy