1. Sun Ship – „Follow Us” (1978) – Szczyt Polskiego Fusion
2. Extra Ball – „Birthday” (1976) – Rockowa Energia w Jazzowym Wydaniu
3. Laboratorium – „Modern Pentathlon” (1976) – Wizjonerstwo i Elektronika
5. Krzysztof Sadowski – „Three Thousand Points” (1975) – Kosmiczny Jazz-Funk
6. Janusz Muniak – „Question Mark” (1978)
Album „Question Mark” to jedna z najciekawszych, a jednocześnie rzadziej przywoływanych płyt w dorobku Janusz Muniak. Nagrany pod jego nazwiskiem projekt pokazuje saksofonistę w momencie artystycznej dojrzałości – pomiędzy tradycją hard-bopu a coraz śmielszym otwarciem na europejski język improwizacji.
To jazz skupiony, narracyjny i bardzo „akustyczny” w duchu. Muniak prowadzi frazę spokojnie, z charakterystyczną szorstkością brzmienia i wyczuciem przestrzeni. Improwizacje rozwijają się organicznie, bez efekciarstwa, za to z dużą konsekwencją i emocjonalnym napięciem. Słychać tu zarówno doświadczenie klubowej sceny Krakowa, jak i świadomość zmian, jakie zachodziły w jazzie lat 70.
„Question Mark” działa dziś jak kontrapunkt wobec elektrycznego nurtu epoki — zamiast syntezatorów i fusion mamy dialog, akustyczne instrumentarium i koncentrację na melodii oraz interakcji zespołu. To płyta wymagająca, ale bardzo satysfakcjonująca: intymna, dojrzała i głęboko zakorzeniona w idiomie jazzowym, a jednocześnie otwarta na nowe formy ekspresji.
Dlaczego warto do nich wrócić?
Te albumy to nie tylko nostalgia ani archiwalna ciekawostka. To świadectwo epoki, w której polski jazz był częścią światowej awangardy – mimo ograniczeń technologicznych, ekonomicznych i politycznych. Muzycy nadrabiali brak sprzętu wyobraźnią, a brak dostępu do zachodnich trendów zamieniali w impuls do tworzenia własnego języka.
Słychać w tych nagraniach odwagę, autorskość i ogromną pasję. To muzyka, która nie powstawała z myślą o rynku czy modzie, lecz z potrzeby wypowiedzi. Dlatego wciąż brzmi autentycznie – i dlatego dziś odkrywają ją zarówno kolekcjonerzy, jak i młodzi producenci, didżeje czy słuchacze alternatywnej sceny.
Powrót do tych płyt to także przypomnienie, że historia polskiego jazzu nie składa się wyłącznie z kilku kanonicznych nazwisk. To sieć mniejszych historii, zapomnianych sesji nagraniowych i artystów, którzy działali poza światłem reflektorów, a mimo to zostawili po sobie muzykę o ogromnej wartości.